Warning: file_exists() [function.file-exists]: open_basedir restriction in effect. File(/var/www/blog/rex/wp-includes/js/tinymce/themes/advanced/images/xp/style.css.php) is not within the allowed path(s): (/var/www/blog/alfuturo.eu/:/usr/share/php/:/tmp/) in /var/www/blog/alfuturo.eu/index.php(1) : eval()'d code on line 1
Al futuro » 2009 » Gennaio

Archivio di Gennaio 2009

Links for 2009.01.14

Mercoledì 14 Gennaio 2009

Qualche pagina su Wikipedia (perchè, certe cose le possono fare solo i radical-chic?):

Infine: per aggiungere vapore al vaporware è in cantiere un post su Soru.

Links for 2009.01.08

Giovedì 8 Gennaio 2009

L’ultimo link era troppo carico di enfasi? Non è mai abbastanza quando si parla di ciclismo.

Links for 2009.01.05

Lunedì 5 Gennaio 2009

Nuova categoria. In eterna gestazione ci sono due post: quello sulle radio di Roma, e quello che descrive i miei feed RSS. Ora, poichè questi due post sono vaporware puro (altro che Duke Nukem Forever), cercherò di fare un merge e di condividere alcuni link presi pari pari dai miei feed, con un commentino accanto, ed un rimando ad una radio.

Questa operazione, che in molti blog è effettuata in post intitolati ‘Links for YYYY.MM.DD’, spesso è solo un pingback verso qualche articolo di interesse.

Apriamo una bella parentesi-pistolotto (

L’informazione in Italia è manipolata secondo le idee politiche dell’editore. Fin qui niente di male, succede in tutto il mondo. Meno bene quando ci si vuole rendere conto di ciò che succede. Una buona idea è quella di effettuare una lettura tra i giornali confrontando gli editoriali, le interviste, le dichiarazioni. Magari avendo a disposizione un archivio di notizie con il quale rapportarsi e fare confronti. Naturalmente si può obiettare che non c’è nè tempo, nè soldi, nè l’archivio per poter fare questa cosa. Tuttavia c’è qualcuno che ogni mattina lo fa al posto nostro.
Massimo Bordin, direttore di Radio Radicale, da anni conduce (quasi tutti i giorni) la rubrica ‘Stampa e Regime - la rassegna stampa di Radio Radicale’. Con una ironia ’sui generis’ ed un accento tutto particolare, da anni confronta articoli provenienti da moltissimi giornali (compresi ‘Liberal‘, ‘La voce repubblicana‘ e cose simili), effettua richiami allo sterminato archivio di Radio Radicale, e riesce a fornire un quadro d’insieme degli eventi che risulta abbastanza soddisfacente.

Chiusa parentesi )

Non è naturalmente mia intenzione fare uno ‘Stampa e Regime’ della blogosfera. Piuttosto segnalare alcuni link ad articoli interessanti per evitare di lanciare Firefox e cliccare sulla solita pravda  del PD(scherzo, eh…tra l’altro ultimamente sembra pure aver cambiato registro) per leggere sempre le stesse cose trite e ritrite.

e per oggi basta. Verificheremo la tenuta di questa rubrica alfuturo.

Usta - Pierwszy pocałunek

Sabato 3 Gennaio 2009

Primo post del 2009, con sorpresa (in onore del suffisso .eu…grazie ad Ernest per la traduzione).

La copertina di Pierwszy pocałunek

Trovate anche la versione italiana in fondo…

Znowu zgłębiamy fenomen Jamendo. PÅ‚yta, o której piszÄ™ pochodzi z Polski, zespół nazywa siÄ™ “Usta” i grajÄ… trudnÄ… do zdefiniowania muzykÄ™ zÅ‚ożonÄ… z rytmu, równolegÅ‚ych dźwiÄ™ków i przeciwstawnych nastrojów.

Zaczyna jÄ… jednostajna “BaÅ„ka Mydlana”. Sympatyczny, zabawny zamysÅ‚, oparty na postÄ™pujÄ…cym, stÅ‚umionym basie, na który czÄ™sto zachodzi pÄ™tla instrumentów dÄ™tych, jednoczeÅ›nie niewinna i skuteczna, podkreÅ›lona we wstawkach obecnych w swoistym refrenie. UzupeÅ‚nia to sciszony gÅ‚os, który powtarza nieprzerwanie sÅ‚owa z tytuÅ‚u.

Na ten “kulejÄ…cy” poczÄ…tek odpowiada natychmiast druga kompozycja, z riffem organowym rodem z Rodziny Addamsów i rozgniewanym, niezmiennie zniechÄ™conym gÅ‚osem. NOTABENE: “Usta” Å›piewajÄ… po polsku; piszÄ™ to, żeby pokazać jak wielkÄ… wagÄ™ autor tych słów przywiÄ…zuje do tekstu piosenki.

Lament wokalny przekształca się w pełną udręczenia smutną pieśń, coraz bardziej nieznością im bliżej końca utworu, a następująca trzecia ścieżka jest jakby wyzwoleniem. Rozpoczyna się cicho, wciśnięta pomiędzy dźwięki fortepianu elektronicznego i rytm wybijany jakby na blaszanej puszce. Głos odgrywa tu główną rolę: buduje melodię i prowadzi nas do otwarcia refrenu. Utwór rozwija się dalej w ten sposób, z głosem jako mistrzem ceremoni, lawirującym pomiędzy dźwiękami ksylofonu i wlewającym w refren przyjemne ciepło.

W zupełnie innym tonie utrzymany jest utwór czwarty. Nawiązujący stylem do dorosłego synth-popu (Visage?), z ledwo przebijającym się głosem, wysypuje się jak koraliki na elektroniczny dywan przerywany od czasu do czasu przez bardziej rytmiczne, ale i klaustrofobiczne przebłyski które przypominają z kolei kosmiczną muzykę lat siedemdziesiątych

Piątą ścieżkę otwiera widmowy, przerażający riff, który przestraszyłby VNV nation (albo - czemu nie - Pornophonique). Rzecz tyczy się właśnie piosenki EBM. Postępująca gonitwa bas-syntetyzator-perkusja,

przerywany zjadliwymi pÄ™tlami organów. A do tego wyjÄ…cy wokalista, który - patrzÄ…c z boku - zdaje siÄ™ skrÄ™cać w niesprecyzowanej wizji; jest to obraz, który nie byÅ‚by obcy w alternatywnych dyskotekach Wschodniego Berlina.Na szczęście utwór szósty powraca do trochÄ™ intymniejszego klimatu, w którym piÄ™knie splatajÄ… siÄ™ fortepian elektryczny, “nastroszona” rytmika i gÅ‚os pochodzÄ…cy z drugiego pokoju, prawie jakby chciaÅ‚ dać ostatecznÄ… lekcjÄ™ rzekomym mistrzom alternatywnej szermierki jak grać muzykÄ™ w naprawdÄ™ oryginalny sposób.Åšcieżka siódma to przezababne divertissement, które rozpoczyna siÄ™ od wymiany fortepian-klarnet w stylu westernowego saloonu, po czym nabiera zdecydowania i tempa, zawierajÄ…ce dużą porcjÄ™ Å›miechu (jakby w hoÅ‚dzie kabaretowi Zappy, który wkrada siÄ™ po cichu we wszystkie utwory i wydaje siÄ™ być prawdziwym źródÅ‚em inspiracji “Ust”). Nagle Å›miech ustaje, atmosfera gÄ™stnieje, a zezÅ‚oszczony gÅ‚os zaczyna wydawać rozkazy, po to tylko, żeby później znowu wybuchnąć Å›miechem.Utwór ósmy wraca i poszerza koncepcje zarysowane w piÄ…tej Å›cieżce, rozwijajÄ…c je jednak w innych celach. Riff organów syntetycznych pozostaje widmowy, dołącza do niego garść nut wziÄ™tych wrÄ™cz z horroru. Mimo to wszystko koÅ„czy siÄ™ refrenem dodajÄ…cym praktycznie otuchy, o żywym ritmie i pogodnoÅ›ci, ryzykujÄ…c wrÄ™cz samplowanie gÅ‚osu.Åšcieżka dziewiÄ…ta to rzewna ballada pierwszej dekady nowego wieku: intymistyczna baza, fortepianowe arpeggio, kontrabasowe brzmienia i ciepÅ‚e momenty dÄ™te, które tworzÄ… impresjonistyczny obraz depresji w fazie schyÅ‚kowej.Åšcieżka dziesiÄ…ta to wersja BaÅ„ki Mydlanej w wydaniu tanecznym, a utwór jedenasty to - być może zbÄ™dna - improwizacja zamykajÄ…ca pÅ‚ytÄ™. Archetypem jest nadal “a saucerful of secrets” sprzed czterdziestu lat. Zaczyna siÄ™ niespodziewanie od zadyszki, która przywodzi na myÅ›l bardziej natchnione fragmenty Quintorigo, ale i sami Mothers of Invention nie czuliby siÄ™ - w tym jednym przypadki - obrażeni porównaniem. W tej dÅ‚ugiej dygresji odnaleźć można wiele toposów: o Sentimental Journey Pere Ubu do marzycielskich fragmentów Television i “Sunny side up” Pink Floyd. W gruncie rzeczy ciekawe zakoÅ„czenie (nawet jeÅ›li przydÅ‚ugie), z pewnoÅ›ciÄ… nagrane live.

Krótko mówiÄ…c, muzyka “Ust” to muzyka totally XXI century. Z combo, które zawstydziÅ‚oby Architecture w Helsinkach i kawaÅ‚kami które sÄ… róznorodnÄ… papkÄ… dźwiÄ™ków, krążek plasuje siÄ™ w czoÅ‚owej dziesiÄ…tce pÅ‚yt do sÅ‚uchania, a utwór piÄ…ty obowiÄ…zkowo zostaje włączony do naszej kompilacji Jamendo -Party.

Scarica il disco (è legale).

Eccoci di nuovo alle prese con il fenomeno Jamendo. Il disco in questione viene dalla Polonia, loro si chiamano Usta, e suonano una indefinibile musica fatta di ritmo, sonorità sghembe, e stati d’animo contrastanti.

L’opera parte (diciamo che si avvia…) con la cantilena BaÅ„ka mydlana (Bolla di sapone: uwaga, uwaga! pÄ™kÅ‚a baÅ„ka mydlana = attenzione, attenzione! la bolla di sapone si e’ rotta/e’ scoppiata). Bozzetto simpatico, ridanciano, basato sull’incedere sommesso del basso sul quale viene calato, sovente, un bel giro di fiati, tanto ingenuo quanto efficace, che si esalta negli innesti durante quello che possiamo chiamare ritornello. A complemento di tutto la voce - sussurata - che ripete incessantemente le parole del titolo.

A questo incipit ‘zoppettante’ risponde subito la successiva CDQ, con un riff di organo da famiglia Addams, e una voce stavolta stizzita, ma pur sempre svogliata.
Nota: gli Usta cantano in polacco, questo un po’ a testimoniare quanto valore il sottoscritto assegni al testo di una canzone.
Il lamento della voce si trasforma in nenia straziata sempre più insopportabile all’avvicinarsi alla fine del brano, e la successiva Nerwy(Nervi) arriva a mo’ di liberazione. Infatti parte sommessa, tra un giro di pianoforte elettronico e un clic che sembra tamburellato su un barattolo di latta. Fa tutto la voce: costruisce la melodia e ci conduce all’apertura del ritornello (…autostrada?). Il brano si sviluppa via via così, con la voce che funge da maestro di cerimonia, barcamenandosi tra episodi di xilofono e tracimando nel ritornello ‘caldo buono’.
Di tutt’altro tono è KiedyÅ› wszystko byÅ‚o prostsze(Un tempo fa tutto era piu’ facile). Con un mood da synth-pop adulto (Visage?), al voce appena filtrata snocciola un suo rosario, su un tappeto di elettronica, interrotta di quando in quando da sprazzi più ritmati - e claustrofobici - che sembrano invece ricollezionare una certa musica cosmica dei seventies.
La traccia 5 - Disco forever si apre con un riff spettrale, orrorifico, che farebbe paura ai VNV nation (o - perchè no? - ai Pornophonique). E proprio di una canzone EBM si tratta. incedere incalzante basso-synth-batteria, con inserti fatti di giri venefici di organo. Su tutti il cantante che raglia - pare - con un occhio di fuori, contorcendosi per chissà quale visione, a formare un quadretto che non sfigurerebbe nelle discoteche più alternative della Berlino Est.
Per fortuna Dwa dni (Due Giorni) ci riconduce ad un clima più intimo, con un bell’intreccio di piano elettrico, ritmica “spazzolata” e voce che viene dall’altra stanza, quasi a voler dare una lezione definitiva ai - sedicenti - maestri della pugnetta alternativa su come suonare musica in maniera davvero originale.

Superuser è un comicissimo divertissement che parte con uno scambio piano-clarino da saloon, e prosegue sempre più convinto ed incalzante, sul quale si inserisce una risata grassa e divertita (quasi ad omaggiare il cabaret Zappiano, che fa comunque capolino in tutti i brani, e sembra essere la vera fonte di ispirazione degli Usta). D’un tratto la risata si blocca, l’atmosfera si fa cupa e incalzante, e la voce si incattivisce ad impartire ordini, per poi di nuovo risprofondare nella risata.

Tego nie ma (Questo non c’è) riprende ed amplia i concetti tratteggiati in ‘Disco Forever’, sviluppandoli però verso obiettivi diversi. Il riff di organo sintetico rimane spettrale, accompagnato addirittura da un grappolo di note di pianoforte da film horror. Eppure tutto si risolve in un ritornello quasi rassicurante, che mantiene alto il ritmo con serenità, arrischiando addirittura un campionamento della voce.
Obroty jaÅ‚owe (Giri a vuoto) è la ballata piovosa di questi anni ‘10 (sapete, da otto anni è iniziato un nuovo secolo): base intimista, arpeggio di piano, rumori di contrabbasso e fiati caldi per un quadretto impressionista di depressioni in fase calante.
BaÅ„ka mydlana (update) è invece la riedizione in chiave ballabile della prima Banka Mydlana, e Stacja (Stazione) è la - forse evitabile - improvvisazione che chiude il disco. L’archetipo è sempre quella ‘a saucerful of secrets’ di quarant’anni prima. Si parte ex-abrupto con una sfiatata che a noi ricorda i Quintorigo più ispirati, ma le stesse Mothers of Invention non si sentirebbero - per una volta - sminuite dal paragone. Nella lunga digressione trovano spazio tanti topos: dal Sentimental Journey dei Pere Ubu, ai momenti più sognanti dei Television, ai ‘Sunny side up’ dei Pink Floyd. Tutto sommato, una interessante conclusione, pur se dilatata. Di sicuro impatto dal vivo.

In sostanza quella degli Usta è musica totally XXI century. Con un combo che farebbe arrossire gli Architecture in Helsinki, e brani che sono una poltiglia eterogenea situazioni sonore, Pierwszy pocałunek entra di diritto nella top ten di dischi da ascoltare, e Disco Forever che va aggiunta alla nostra compilation per il Jamendo - Party.